Biegnij, Polsko, biegnij!
Do uprawiania tego sportu nie trzeba ton specjalistycznego sprzętu. Wystarczą... dwie nogi (dobrze, gdyby znajdowały się na nich wygodne sportowe buty). Może właśnie dlatego bieganie to ulubione zajęcie dużych i małych, studentów i emerytów, puszystych i chudzielców, zawodowych sportowców i zapalonych amatorów.
Dla jednych to sposób na utrzymanie doskonałej figury lub zrzucenie zbędnych kilogramów, dla innych - prawdziwa pasja.
Zaczyna się od porannego joggingu, a coraz lepsza forma i rosnąca wytrzymałość po jakimś czasie zachęcają do spróbowania swoich sił na większym dystansie i sprawdzenia swojej kondycji w porównaniu z innymi biegaczami. Jak popularna jest to forma spędzania wolnego czasu, widać po tłumach, które biorą udział w maratonach organizowanych w różnych miejscach Polski.
Dlaczego bieganie na długie dystanse cieszy się dużo większą popularnością niż chociażby znacznie bardziej widowiskowy sprint? Może dlatego, że niewielkie są szanse - nie oszukujmy się - by ktokolwiek z nas pokonał na sto metrów Usaina Bolta i ustanowił nowy rekord świata, natomiast - choć teraz wydaje się to niemożliwe - przy odpowiednio dobranym treningu każdy może przebiec pięć, dziesięć, a nawet czterdzieści dwa kilometry i sto dziewięćdziesiąt pięć metrów. Satysfakcja z przezwyciężenia ograniczeń własnego ciała i euforia, gdy - nieważne, po ilu godzinach - wreszcie widać metę, są nie do porównania z niczym innym. Ale właściwie jak się do tego zabrać?
Dlaczego nie?
- Bieganie jest najlepszą, najprostszą formą ruchu, która nie wymaga dużych nakładów finansowych. Daje przy tym dużo satysfakcji z obcowania z przyrodą, ale i emocji związanych z treningiem i doskonaleniem własnego ciała oraz uczestnictwem w zawodach - mówi Adam Klein, redaktor naczelny portalu Bieganie.pl. Jednak, jak twierdzi: "Trudno jest osiągnąć postęp bez próby przełamania jakiejś bariery. Często taką barierą jest lenistwo, pouczucie śmieszności, forma tak słaba, że pierwsze kroki od razu zniechęcają do kontynuowania biegu czy obawy, że brak wiedzy treningowej może uniemożliwiać bieganie". Jak widać, ograniczenia leżą raczej po stronie psychiki. Na szczęście skomplikowane procesy biologiczne podnoszące wydajność naszego organizmu, zwiększające odporność i likwidujące zbędne kilogramy idą w parze z psychologicznymi korzyściami z uprawiania tego sportu: bieganie odpręża, łagodzi stres, a do tego niewiarygodnie zwiększa pewność siebie - jeżeli jesteśmy w stanie przebiec dziesięć kilometrów bez zadyszki, czy istnieje jakakolwiek siła zdolna nas pokonać?
Siódme poty
Nie ma uniwersalnej metody treningu, która pozwoli na osiągnięcie fenomenalnych wyników przy minimum wysiłku. Stylów biegania jest tyle, ilu biegaczy. Ćwiczenia powinny być dopasowane do danej osoby oraz do dystansu, na jakim chce wystartować. Trzeba wybrać odpowiednie ubranie, wygodne, nie za grube, ale też nie za lekkie, "oddychające" i chroniące przed wiatrem. Nasz strój powinien być dopasowany do pogody. Latem przyda się opaska na czoło, a zimą - czapka, by nie tracić ciepła przez głowę. Z kolei dobrze dobrane buty zmniejszą ryzyko kontuzji. Adam Klein ma dla wszystkich początkujących dobrą radę: - Na pierwszym treningu spróbujcie zmusić się do tak wolnego biegu, tak wolnego truchtu, prawie szurania, aby móc pozostawać w biegu jak najdłuższy czas. Zbyt duże tempo biegu jest często przyczyną późniejszego zniechęcenia. Umiejętne dostosowanie tempa i dystansu do własnego organizmu zmniejszy również ryzyko kontuzji.
Jedz z głową
Tak jak dobre paliwo gwarantuje bezproblemowe funkcjonowanie samochodowego silnika, tak dla naszego organizmu równie ważne jak regularny trening jest odpowiednie odżywianie i dostarczanie mu potrzebnych składników - energetycznych, budulcowych i regulujących. - Nie ma znaczenia, czy jest to dieta biegacza, czy kolarza, czy po prostu człowieka chcącego żyć zdrowo. Są pewne rzeczy, których powinniśmy unikać: tłuste, smażone oraz te, które możemy jeść w nadmiarze, czyli warzywa - podkreśla Adam Klein. - W zależności od intensywności treningu można myśleć o jakichś dodatkowych suplementach, choć ich skuteczność jest często kontrowersyjna i nie ma sensu się nimi interesować, jeśli nie biegamy przynajmniej 100 km tygodniowo - dodaje.
Stałym elementem programu powinno być również dostarczanie naszemu organizmowi dużej ilości płynów (oczywiście nie bezpośrednio przed samym biegiem - inaczej nasz maraton zmieni się w dramatyczne poszukiwanie najbliższej toalety!).
Rzuć wyzwanie innym
Potrenowaliśmy, teraz pora na sprawdzenie naszych umiejętności w praktyce, w rywalizacji z innymi. Tu pole do popisu jest ogromne. Możemy przebierać bez końca w trasach i dystansach. Jeżeli nie zdążyliśmy z przygotowaniami kondycyjnymi na 25. Supermaraton Kalisia (24 października), może zdążymy jeszcze na maraton w Toruniu, który odbędzie się 6 grudnia. Natomiast jeśli wolimy zacząć od krótszych dystansów, mamy do wyboru odbywające się na dziesięciokilometrowych trasach Biegi Niepodległości (11 listopada). Do tego dochodzi masa innych lokalnych maratonów, półmaratonów i krótszych biegów. Słowem - dla każdego coś miłego.
Jeżeli jeszcze nie czujemy się na siłach, by przebiec parę kilometrów i nie paść ze zmęczenia, nie wolno zmarnować zimy na oglądanie seriali w telewizji - tak naprawdę, by trening przyniósł wymierne efekty, powinien trwać przynajmniej kilka miesięcy. Bieganie nie jest jednak sportem, w którym liczą się wyłącznie wyniki. Na potwierdzenie tego niech wystarczy jedna z historii mojego rozmówcy: - Jest Boże Narodzenie. Świeżo spadł śnieg. Wstaję przed ósmą, Warszawa jeszcze śpi, wybiegam z domu, biegnę do Lasu Bielańskiego, dalej nad Wisłą, na Młociny, dalej do Puszczy Kampinoskiej, tam pętla, po drodze zupełnie dziewicza, cicha, poranna puszcza, na drodze dwa łosie, wracam, dobiegam do domu około 10.00. Warszawa dopiero się budzi, a ja mam już 30 km za sobą. Tyle się już w moim życiu wydarzyło!
Joanna Niczyj