Pracuj podczas studiów
Jeszcze do niedawna najpopularniejszą formą zarabiania na studia były wakacyjne wyjazdy za granicę. Przyszedł jednak kryzys i sezonowych ofert pracy zaczęło brakować. Może warto więc zmienić taktykę i na studia, albo i na wymarzone wakacje, zarobić w czasie roku akademickiego? Okazuje się, że to wcale nie jest takie trudne!
Zwykle w kilka dni po ostatnich czerwcowych egzaminach samoloty odlatujące do Wielkiej Brytanii pełne były studentów spieszących do pracy w tamtejszych pubach, restauracjach i fabrykach. Podobny tłok panował w autobusach jadących w kierunku Holandii i krajów skandynawskich. W tym roku jednak nie wszystkim wyjeżdżającym udało się zarobić. Warto więc skorzystać z doświadczenia tych, którzy już od dawna zamiast harować w wakacje po kilkanaście godzin dziennie, wolą na pracę poświęcić wolne chwile w roku akademickim. – Latem lepiej jest odpocząć po egzaminach i jak najwięcej podróżować – mówi Ewa studiująca wschodoznawstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W ten sposób myśli coraz więcej studentów. Chętnie wykorzystują weekendy i popołudnia na pracę, która nie koliduje nawet ze stacjonarnym trybem zajęć.
W kinie lub telemarketingu
Są firmy, w których większość z zatrudnionych to studenci. Przykładem takich przedsiębiorstw są duże sieci kinowe. – Chciałem kupić samochód. Potrzebowałem zajęcia, które mógłbym połączyć z dziennymi studiami na Politechnice Poznańskiej – mówi pochodzący z Inowrocławia Grzegorz. – Mieszkam w pobliżu centrum handlowego, w którym jest kino. Po jednym z seansów poszedłem zapytać, czy nie potrzebują kogoś do pracy. I udało się – opowiada. Grzegorz kwotę potrzebną na wymarzony samochód uzbierał w kilka miesięcy, pracując głównie w weekendy.Studenci chętnie są też zatrudniani przez firmy zajmujące się telemarketingiem. – Praca była dosyć łatwa. Dostawałem pulę numerów do obdzwonienia, przedstawiałem się i zapraszałem ludzi na pokazy, które organizowaliśmy – wspomina Paweł, który sprzedawał pościel z wełny szlachetnej.
Magister z fast foodu
– Zarabiałam 7,5 zł na godzinę. O napiwkach nie było mowy, a sprzedając na kasach trzeba było znosić humory klientów – mówi z żalem Magda, studentka geografii, która do kieszonkowego próbowała dorobić w jednej z dużych sieci fast foodów.– Byłem chłopakiem od pizzy – śmieje się Michał, obecnie magistrant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. – Pracowałem w weekendy, a pizzę rozwoziłem firmowym samochodem – wspomina przyszły finansista, który prawo jazdy dostał na trzy dni przed rozpoczęciem pracy. Michał uważa, że takie zajęcie nie należy do najłatwiejszych, ale zarobki są w miarę przyzwoite: dostawał około 9 zł za godzinę. W ciągu roku akademickiego dorabiał również w inny sposób: – Rozwieszałem w szkołach plakaty szkoły językowej – wspomina Michał. – Dostawałem 8 zł za godzinę. Praca nie była trudna, wymagała jedynie precyzji w operowaniu gąbką.
Motywacje
Większość studentów dorabia. Jedni, żeby w ogóle myśleć o studiowaniu, muszą ciężko pracować, gdyż nie mogą liczyć na pomoc rodziny. Innym zależy na praktyce zawodowej, bo zaraz po studiach chcą znaleźć dobrze płatną pracę. Jeszcze inną kategorią są studenci, którym pieniądze są potrzebne na wymarzoną wycieczkę lub aparat fotograficzny. W każdym z przypadków konkluzja jest jedna: student żadnej pracy się nie boi!
Mateusz Pilarczyk