Studencki slang
Studenci nie gęsi i swój język mają. Brać żaków operuje potocznymi odmianami języka polskiego, charakterystycznymi dla swojego stanu. Któż nie wie, co kryje się za określeniem: kampania wrześniowa, spadochroniarz, dziobak, koło, uniwerek, polibuda, na waleta. No i oczywiście „cztery zet”: zakuć, zaliczyć, zapić, zapomnieć.Na slang, bo o nim mowa, wpływ mają różne środowiska i kategorie: język potoczny, język młodzieży, kultury popularnej, kultury amerykańskiej, ale także środowiska przestępczego (szamać, nawijać, obcinać, świeżak, ziomek). Dominująca jednak jest młodość, zabawa, otwartość. – Tajność to jest cecha slangów i żargonów przestępczych, czyli środowisk, które chcą się świadomie utajnić i izolować od innych, natomiast studenci są środowiskiem otwartym, to nie jest grupa, która buduje język po to, aby odciąć się od reszty społeczeństwa. Mowa studentów ma raczej cechy zabawy słowem, śmieszności, kreatywności. Kreatywność to jest bardzo ważna cecha, nie występuje we wszystkich środowiskach. Oczywiście ktoś, kto nigdy nie studiował, może pewnych słów nie zrozumieć – mówi językoznawca, prof. Zofia Sawaniewska-Moch.
Mowa-trawa
Mowa ta nadaje wyraźną wartość emocjonalną obiektom zainteresowania, świetnie ilustrując stosunek do rzeczywistości poprzez karykaturalność, ośmieszanie, dystans, wyluzowanie i zabawę słowem: pierdu-pierdu, figo-fago, fiku-miku, cycuś-glancuś, kuken-dżordża. Większość slangowych wyrażeń dotyczy istotnych dla studentów kategorii związanych z zabawą, nauką czy życiem w akademikach. – Warunki życia, studiowania odzwierciedlają się w języku, bo jest on zwierciadłem kultury, życia społecznego. Slang stanowi umiejętność operowania metaforami, występują w nim rozbudowane pewne klasy słownictwa, określenia na przykład na dziewczynę, która zalicza przy pomocy swoich wdzięków, na studenta, który wielokrotnie zawala egzamin. Panuje tu ogromnie barwna leksyka, duże wyczucie dowcipu, ciekawe i zróżnicowane słownictwo. Dotyczy ono wszystkich ważnych sfer życia studenta – dodaje profesor Sawaniewska-Moch.
Zdolni inaczej
Jeden szczawik od fikołków, kołek ryty, nieczesany, bez mamony, z mordoklejką w kącikach ust, spotkał cudo-lalę z uniwerku, wykształconą uniwersytutkę, z sianem, instalacją, jak potrzeba, klawiaturą na sto dwa. Skserował jej notatki za ten jej uśmiech wybombiasty i tak oto zabujali się w sobie. Lecieli w śliniacza przy wszystkich: buzi-buzi, cyku-cyku, uderzali z buta na bibki wypindrzeni tacy, uprawiali wspólne lekcje. W końcu postanowili zerwać z wolnością. Urządzono w murowni nieźle trafioną dżampę. Zajaralim częstochowy, wypili, co trzeba: kupę dzieci, beczek wina i sto zetów co godzina! I ja tam byłem, z nimi toast wznosiłem.
Skąd trajkotka?
Powszechność studiowania sprawiła, że na uczelnie wyższe podąża młodzież z różnych grup społecznych, a więc wnosi z nich także elementy języka. Można wywnioskować, że slang żaków jest przede wszystkim bardzo zbliżony do języka młodzieży. Obserwując trendy językowe w grupie studentów, można dostrzec wzajemną relację ich języka z językiem środowisk zewnętrznych, dominację jednego bądź drugiego, spójność czy tożsamość. Studenci podkreślają swoją odrębność i wartość, choćby oceniając osoby studiujące na innych uczelniach: buraki – to studenci Akademii Rolniczej, fikołki – Akademii Wychowania Fizycznego, smary – Politechniki, rybaki – Akademii Morskiej. Wielu nie lubi też mięśniaków, dresików, panuje uprzedzenie w stosunku do moherów. W ten sposób nadawana jest wartość własnej wspólnocie, nie jest to jednak wyraźny podział „my – wy”.
Tam-tam, tam-tam
– Slang jest GI. Co to znaczy, czy używam slangu? A jak my w tej chwili rozmawiamy? Językiem profesjonalnym czy potocznym? Jak ktoś mnie wkurzy, to się używa nawet jeszcze innego języka. Pewnie, że używam slangu, choć to zależy też od towarzystwa. Jesteś wśród studentów – to tak, a jak nie – to bułkę przez bibułkę – śmieje się Rafał, student II roku budownictwa. – Nigdy na ten temat się nie zastanawiałem, nigdy się nie interesowałem tym, w bambus nie polecę, tam-tam, tam-tam – dodaje Piotrek, kolega Rafała z roku.– Trudno powiedzieć czy używamy slangu, bo wiele wyrażeń jest przyjętych jako normalne, używanych na co dzień. Nie rozróżniam tego. Nawet nie zauważasz kiedy, a już się przyzwyczajasz i tak mówisz. Już jest tak przyjęte, że trudno pomyśleć, że to slang. Używasz takich słów nieświadomie, nie myśląc o tym – mówi z kolei Łukasz, student III roku kulturoznawstwa. Małgorzata, studentka III roku chemii, wyznaje natomiast: – Nie używam slangu, a nawet gdybym używała, to nie przyznałabym się do tego. To jest takie zbyt skrótowe. Nasz język polski jest bardzo piękny. No i wolę dostosowywać się do środowiska innego niż studenckie. Mam poważną pracę. Nie lubię, jak ktoś tak skrótowo mówi.
Życie jak łokciówa
Dwóch wiedzoodpornych młotków z deesu do końca świata strzelało w migdały, nie stukali w kuźni, potupajki non top, zero ryjówki. Brali ściepę i cieszyli michę. Ocknęli się, gdy przyszedł dzień ostateczny. Panika na okręcie, co robić. W bibmaju szlifowali pospiesznie, całe 20 minut, i tak poszli na pandę. Weszli razem z pilnotką jedną. Ona raz dwa, bedebe i zalka. A oni im bardziej rzeźbili, tym bardziej wykładowca przypominał morowy pomnik. Pot po kolanku leciał jednemu i drugiemu – i nic. Zero bleblania, czyste fisiowanie, miny jakby mieli żaby w ustach. Dostali po betonowym kole ratunkowym. Summarum: otrzymali po łabędziu oraz imienne zaproszenia na kampanię wrześniową. Popłynęli. A ja odpalam wrotki. Cześka.
Bartosz Kidaliński
SŁOWNICZEK:
bedebe – bardzo dobry
betonowe koło ratunkowe – pogrążające pytanie
bibka – impreza
bibmaj – tramwaj
bleblać – mówić
bułkę przez bibułkę – grzecznie
cieszyć michę – cieszyć się
częstochowy – częstowane papierosy
dees – dom studenta
fisiować – wymyślać
instalacja – budowa ciała
klawiatura – zęby
kolanko – łysa głowa
kołek ryty – nierozgarnięty
koniec świata – egzamin
kuken-dżordża – patrzeć
lecieć w śliniacza – całować się
łabędź – niezaliczone, dwa
łokciówa – papier toaletowy
mordoklejka – ser topiony
murownia – akademik
nawijać – mówić
obcinać – patrzeć
potupajki non top – bez przerwy imprezy
pójść na pandę – bez przygotowania na egzamin
rzeźbić – zdawać nie przygotowawszy się
siano – pieniądze
strzelać w migdały – pić alkohol
stukać w kuźni – uczyć się w cichym miejscu
szamać – jeść
szlifować – uczyć się
ściepa – stypendium
świeżak, szczawik – nowy student
trafiona dżampa – mocno zakrapiana impreza
trajkotka – dobry rozmówca
uderzać z buta – przemieszczać się pieszo
wykształcona – zgrabna
wypindrzeni – wystrojeni
zabujać się – zakochać się
zalka – zaliczone
zero ryjówki – kompletny brak nauki
zerwać z wolnością – być razem
żaby w ustach – być wystraszonym